Ewangelia na Dwudziestą Szóstą Niedzielę Zwykłą.

Opublikowano: sobota, 29 wrzesień 2018 Agnieszka Malicka

 

Słowa Ewangelii według Świętego Marka 

Unikać okazji do grzechu

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».

Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».(Mk 9, 38-43. 45. 47-48)

„Istnieje w piekle rodzaj pokory, który jest tam jednym z najstraszniejszych udręczeń i różni się nieskończenie od dającej pokój pokory świętych. Ta fałszywa pokora piekła polega na wieczystym, palącym wstydzie z powodu niedających się zatrzeć stygmatów naszych grzechów. Potępieni odczuwają swoje grzechy niby szatę utkaną z obelg nie do zniesienia, z której nie mogą się wyrwać; są to tuniki Nessosa*, które ich wieczyście parzą i których nigdy nie będą mogli z siebie zrzucić.” (Thomas Merton „ Siedmiopiętrowa góra”)

 

Słowa Chrystusa o piekle, „ gdzie robak ich nie gnije i ogień nie gaśnie”, przypominają nam wielokrotnie poświadczoną przez Pismo Święte i potwierdzoną przez Kościół prawdę o tajemniczej i strasznej rzeczywistości potępienia wiecznego. Jest ona przeznaczona dla tych, którzy w sposób definitywny zamknęli się na miłość Bożą i odrzucili wezwanie do nawrócenia. Każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób – pisała w „Dzienniczku” św. s. Faustyna Kowalska. A oto wizja piekła, która została Jej przekazana przez Anioła: 

„Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki.

Rodzaje mąk, które widziałam:

pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga;

drugie – ustawiczny wyrzut sumienia;

trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni;

czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;

piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;

szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana;

siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.

Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.

Ja, Siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem.” ( Dz. 741)

Św. s. Faustyna opisuje także wizję dróg prowadzących do piekła, czyśćca i Nieba.

„W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się ? dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.” (Dz 153)

Pan Jezus mówi jednak do Faustyny: 

„Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca” (Dz 1588).

„Kar używam, kiedy mnie sami [ludzie] zmuszą do tego; ręka moja niechętnie bierze za miecz sprawiedliwości; przed dniem sprawiedliwości posyłam dzień miłosierdzia” (Dz 1588).

Pojednanie i trwanie z Bogiem w przyjaźni jest najpierw i przede wszystkim wyrazem Jego nieskończonej miłości, łaskawości i nieskończonego miłosierdzia. Wymaga jednak odpowiedzi wiary i wysiłku w celu zerwania z grzechem. Słowa Chrystusa o konieczności odcięcia ręki czy wyłupania oka nie są zachętą do fizycznego okaleczania się, ale są wezwaniem do radykalnego powstrzymania się od zła, które zagraża zbawieniu, i od tego, co prowadzi do grzechu. Radykalna walka z grzechem i słabością ma również wielkie znaczenie w kontekście troski o zbawienie innych ludzi. Zgoda na grzech w życiu jednej osoby może być powodem zgorszenia innych ludzi. Z pewnością nie chcielibyśmy, by na Sądzie Bożym, okazało się, że staliśmy się powodem potępienia wiecznego tego czy innego człowieka. Czy jednak robimy wszystko, by tak się nie stało? Zapytajmy zatem o nasze nawrócenie, którego szczytowym momentem jest sakramentalna spowiedź święta. Wielu ludzi się spowiada, ale ich życie się nie zmienia, a czasem staję się nawet gorsze. 

Wołamy w dzisiejszej Liturgii do Pana Psalmem 19: „ Kto jednak widzi swoje błędy? Oczyść mnie z błędów przede mną ukrytych” ( Ps 19,13)

I Pan Jezus odpowiada nam na to Miłosierdziem. Mówi do Faustyny :

"Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat" (Dz 699).

"Im większy grzesznik, tym ma większe prawa do miłosierdzia Mojego" (Dz 723).


"Niechaj się nie lęka do Mnie zbliżyć dusza słaba, grzeszna, a choćby miała więcej grzechów niż piasku na ziemi, utonie wszystko w otchłani miłosierdzia Mojego" (Dz 1059).

"Niech pokładają nadzieję w miłosierdziu Moim najwięksi grzesznicy. Oni mają prawo przed innymi do ufności w przepaść miłosierdzia Mojego. Córko Moja, pisz o Moim miłosierdziu dla dusz znękanych. Rozkosz sprawiają Mi dusze, które się odwołują do Mojego miłosierdzia. Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia. Nie mogę karać, choćby był największym grzesznikiem, jeżeli on się odwołuje do Mej litości, ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu swoim" (Dz 1146).

"Duszo w ciemnościach pogrążona, nie rozpaczaj, nie wszystko jeszcze stracone, wejdź w rozmowę z Bogiem swoim, który jest miłością i miłosierdziem samym" (Dz 1486).  

"Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku już nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone - nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni" (Dz 1448).

"Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali Mojemu miłosierdziu" (Dz 1784).

Faustyna po tych wszystkich wizjach pisze: 

"Wszelka łaska wypływa z miłosierdzia i ostatnia godzina pełna jest miłosierdzia dla nas. Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej; choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni" (Dz 1507).

Grzesznicy, nawet najwięksi, uzyskają nie tylko przebaczenie grzechów, ale mogą mogą dojść do świętości, a nawet wielkiej świętości, jeżeli tylko z ufnością zwrócą się do miłosierdzia Bożego.

"Boże, ... nie odrzucasz grzeszników, ale z niezgłębionego miłosierdzia swego otworzyłeś i im skarb, z którego czerpać mogą w obfitości nie tylko usprawiedliwienie, ale wszelką świętość, do jakiej dusza dojść może" (Dz 1122).

"Niech żadna dusza nie wątpi, choćby była najnędzniejsza, póki żyje - każda może się stać wielką świętą, bo wielka jest moc łaski Bożej. Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu Bożemu" (Dz 283). 

  

Z pomocą Ducha Świetego stańmy w prawdzie i zapytajmy o stan naszej duszy. 

Czy dostrzegam dobro w każdym człowieku, także w tym, który nie chodzi ze mną za Jezusem? Jezus przestrzega mnie przed podejrzliwością i przypisywaniem komukolwiek złej woli.

Jezus jest hojny wobec wszystkich, których stać na najprostsze gesty dobroci. Nie zapomni nawet podanego kubka wody. Co mogę powiedzieć o moich zwykłych zachowaniach tam, gdzie żyję i pracuję? Czy stać mnie na proste gesty dobroci? Czy dziękuję Jezusowi za ludzi, którzy okazali mi zwykłą ludzką dobroć?

Jezus z surowością piętnuje gorszenie „najmniejszych” . Zgorszenie jest jak trucizna niszcząca naturalne dobro człowieka. Staje się okrutne zwłaszcza wobec najmniejszych, którzy są jak bezbronna i słaba roślinka. Czy modlę się za ludzi, na których miałem zły wpływ? Czy zawierzam ich Jezusowi, aby umocnił w nich dobro, które mogłem osłabić poprzez dane zgorszenie. Czy aktualnie nie jestem dla kogoś powodem zgorszenia?

Jezus wzywa mnie do radykalnej walki z korzeniami grzechu. Poproszę Go, aby pomógł mi stanąć w prawdzie o sobie. Co najbardziej zabija we mnie dobro i osłabia życiowe powołanie? 

Zatopię się w modlitwie serca:

 „Udziel mi mądrości w stanowczej walce z grzechem!”.

Nessos - centaur w mitologii greckiej. Nessos podpowiedział Dejanirze, żeby jego krwią nasączyła płaszcz swego męża, a wtedy on jej nigdy nie zdradzi. Dejanira tak zrobiła. Okazało się, że krew była trucizną. Kawałki szaty przylgnęły do ciała Herkulesa, który za każdym razem, gdy próbował ją zerwać obdzierał się ze skóry.

Odsłony: 85