Ewangelia na Dwudziestą Piątą Niedzielę Zwykłą.

Opublikowano: sobota, 22 wrzesień 2018 Agnieszka Malicka


Słowa Ewangelii według Świętego Marka 

Druga zapowiedź męki i wezwanie do pokory.

Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie».

Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».( Mk 9, 30-37)

PANIE, moje serce się nie wynosi,

oczy moje nie patrzą z góry,

nie ubiegam się o rzeczy wielkie,

ani o zbyt cudowne.

I oto jestem spokojny.

Ucichłem jak niemowlę nakarmione przez matkę.

Jestem jak nakarmione niemowlę.

Niech Izrael zaufa PANU

Teraz i na wieki!

( Psalm 131)

 

Najmilsi:

Gdzie zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość zaś zstępująca z góry jest przede wszystkim czysta, dalej – skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój.

Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. ( Jk 3, 16 – 4, 3)

Bóg ocenia wartość człowieka inaczej, niż robią to ludzie. Dla Niego ten jest prawdziwie wielki, kto potrafi się uniżyć i służyć innym z miłością. Wzór takiej postawy dał sam Jezus Chrystus swoją służbą ludziom, a na koniec ofiarą na krzyżu. Jezusowi bliscy są szczególnie ludzie prości, słabi, uciśnieni i wszyscy potrzebujący Jego pomocy. Tacy bowiem są jak dzieci, które potrzebują opieki i troski rodziców.

Panie Jezu, który obejmujesz mnie ramionami jak małe dziecko, który wiedziałeś przez całe swoje ziemskie życie, do czego się przygotowujesz, że Twoja śmierć będzie ceną za zbawienie ludzi, który mówisz mi, że aby osiągnąć zbawienie, trzeba przejść przez drogę codziennego krzyża naszych cierpień, niepowodzeń, grzechów ... Pomóż mi kształtować w sobie prostotę, pokorę i pełną uległość wobec woli Ojca niebieskiego, abym nie bał się rozmawiać z Tobą o cierpieniu i zranieniach, których nie rozumiem. Pragnę rzucić się w Twoje ramiona i w postawie pełnego zaufania modlić się :

Oby, Panie, moje serce nie było pyszne,

moje oczy nie były wyniosłe,

bym nie gonił za tym co wielkie

co przerasta moje siły.

Obym karcił i uciszał moją duszę,

jak dziecko na łonie swej matki.

Bym przed Tobą był jak dziecko,

jak dziecko na łonie matki.

Obym Jezu ufał Tobie,

nie wierząc swym uczuciom.

Bym zostawił złote myśli,

a w nadziei trwał.

Obym kochał tylko Ciebie,

całym sercem, całą duszą.

I nie szukał swej korzyści,

darmo dał Ci siebie.

Odsłony: 100