XX Niedziela Zwykła

Kategoria: Liturgia Opublikowano: poniedziałek, 21, sierpień 2017 Agnieszka Malicka Drukuj E-mail

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza (Mt 15, 21-28)

Wiara niewiasty kananejskiej

 

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».

Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».

A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».

On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».

A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».

Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

 

 

 

Pozorna surowość Chrystusa zmierza do głębszego celu niż tylko spełnienie prośby o uzdrowienie córki dręczonej przez złego ducha. Bóg pragnie obdarować proszącego niewspółmiernie doskonalszymi łaskami niż te, o które człowiek zabiega na modlitwie. Inny kontekst tej sceny ukazuje nam prawdę o dobroci Boga, która daleka jest od ludzkich wyobrażeń: od nadskakiwania, od spieszenia na każde skinienie ludzkiego palca. W Bożej dobroci chodzi o przekazanie wyższych wartości, nie tylko doczesnych, ale przede wszystkim wartości nadprzyrodzonych, które służą duchowemu pożytkowi człowieka. Trzeba tę prawdę zrozumieć, aby w doświadczeniu trudnych sytuacji słowa modlitwy człowieka nie zamieniły się w słowa buntu przeciw „nieczułemu” Bogu, który nie wychodzi naprzeciw jego oczekiwaniom.

 

Wystawienie na próbę ufności kobiety kananejskiej poskutkowało darem po stokroć większym niż tylko to, o co prosiła. „Niewiasto, wielka jest twoja wiara, niech ci się stanie, jak chcesz”. Córka odzyskała zdrowie, a ona otrzymała i łaskę wiary.

 

W życiu każdego z nas powtarza się podobna sytuacja. Modlimy się, a nasze prośby jakby niewysłuchane zawisły między ziemią i niebem. Wtedy rodzi się pokusa buntu, żalu i pretensji do Boga. Tymczasem przyglądając się swojej codzienności, możemy dostrzec wiele wspaniałych łask, o które nie zabiegaliśmy, a o których sam Bóg pomyślał. Zdrowie, uroda, inteligencja, zdolności, rodzina – to dary, które uważamy za najzwyklejsze i oczywiste, dary, które nam się należą. Wiele pomyślnych wydarzeń w życiu traktujemy jako szczęśliwy zbieg okoliczności, a w rzeczywistości są przejawem nieskończonej miłości Boga. On dziś posługuje się ludźmi, tak jak Chrystus przed wiekami czynił cuda poprzez ręce apostołów. Każdy z nas, czyniąc dobro, staje się apostołem Bożej miłości.

 

Wiara, zaufanie i pokorna modlitwa kobiety kananejskiej jest pouczającą lekcją dla nas wszystkich. Kto z nas miałby tyle co ona wytrwałości i samozaparcia, ufając, że jeśli nie dziś, to w najodpowiedniejszym według Boga czasie spełnienie modlitwy nadejdzie. Można zaryzykować stwierdzenie: jak człowiek wierzy, tak się modli.

 

 

 

źródło:

idziemy.pl

Odsłony: 110