Uroczystość Objawienia Pańskiego - Trzech Króli

Opublikowano: wtorek, 04 styczeń 2011

Wszystkie ludy ziemi oddadzą Ci pokłon, o Panie, i wszystkie narody będą Ci służyły

/Ps 72, 11/

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? (…)A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

/Mt 2, 1-12/

6 stycznia w  Kościele  Katolickim obchodzona  jest uroczystość Objawienia Pańskiego,  tradycyjnie nazywana także Świętem Trzech Króli. Uroczystość ta  już w III w. znana była na Wschodzie. Około IV w. zaczęto obchodzić ją również na Zachodzie, gdzie  przeobraziła się w Święto Trzech Króli. W liturgii uroczystość ta wiąże się nierozerwalnie z Bożym Narodzeniem. Najszerszy opis tego wydarzenia znajdujemy w Ewangelii św. Mateusza.

Uroczystość Świętej Rodziny

Opublikowano: sobota, 29 grudzień 2012

(Łk 2,41-52)
Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Kościół stawia nam dziś wzór rodziny mocnej Bogiem. Rodziny wyjątkowej, jedynej i niepowtarzalnej. Niepokalana matka i żona, sprawiedliwy mąż i po trzykroć święty sam Syn Boga jako dziecko. Jest to wzór niedościgły.

Z tego wcale nie wynika, że w tej Bożej Rodzinie nie było bolesnych napięć. Wystarczy wspomnieć napięcie, jakie istniało między Józefem a Maryją, zanim ten zdecydował się na przyjęcie Maryi w stanie błogosławionym; wystarczy wspomnieć ból związany z ucieczką do Egiptu. Czy też ból, który sygnalizuje św. Łukasz, kiedy Dziecko zostało w Jerozolimie nie powiadamiając o tym matki. Rodzina święta, ale napięcia, i to bolesne, miały w niej miejsce.

Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Opublikowano: poniedziałek, 24 grudzień 2012

(Łk 2,15-20)
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Cóż to znaczy, że Bóg przychodzi do nas jako prawdziwe dziecko, w uniżeniu, w ubóstwie, znajdując pierwsze schronienie w stajni dla owiec? – Zapewne, Bóg chce nam odsłonić to, co w Nim najmniej znamy; to mianowicie, że jest On pokorny, że nie chce przesadnych dystansów, że chce usunąć lęk, zazwyczaj odczuwany wtedy, gdy grzeszne stworzenie staje wobec Świętego Boga... Bóg objawiający się w Dziecięciu w Betlejem, rzeczywiście, nie wzbudza lęku, pokonuje wszelki niedobry dystans, stając się nieprawdopodobnie bliski, wręcz bezradny i zdany całkowicie na człowieka... Bóg-Dziecię ośmiela i przyciąga! – Rodząca się w nas radość i ogarniający nasze serce pokój mogą stać się jeszcze większe, gdy uświadomimy sobie, że przez całe ziemskie życie Jezus zachowa te przymioty, które tak wyraźnie widać w grocie Narodzenia...

Również dziś, w Kościele, Bóg pozostaje bardzo bliski i pokorny w swej miłości, a przez to bardzo pociągający i przyciągający. – Wystarczy wziąć pierwszy lepszy dzienniczek duchowy, np. św. Faustyny, Gabrieli Bossis, sługi Bożej Leonii Nastał czy s. Roberty Babiak (obie służebniczki Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej) itp., by przekonać się, że Jezus jest niezmiennie bliski, serdeczny, i że stara się przyciągnąć nas do Siebie więzami Miłości, jak u Ozeasza.

We Wcieleniu Syna Bożego jest wiele skarbów do odkrycia i wiele pożytków do wyciągnięcia. Mamy nadzieję, że kolejny rok liturgiczny – a zwłaszcza okres Bożego Narodzenia – przyniesie nam nowe zrozumienia i świeże olśnienia... Na koniec zapytajmy, co każdy, każda z nas osobiście może uznać za najważniejsze przesłanie, płynące z betlejemskiej groty. Święta są po to, by docierać do sedna chrześcijaństwa.– Zanim przytoczę poetycko wyrażone Orędzie z betlejemskiej groty, tak najprościej wyrażę wymowę Bożego narodzenia: oto Bóg Ojciec w ziemskich narodzinach Swego Syna z Dziewicy Maryi zapewnia nas, że bardzo miłuje człowieka i świat! Bóg, który miłuje bez granic i do końca, sięga po wszelkie środki „wyrazu” i przekonywania, by skutecznie przyciągnąć nas do Siebie. To sam Wcielony Syn ma pociągnąć nas za Sobą – do Ojca i zaprowadzić do Domu, do wiecznej Chwały! Nie jest to rzeczywistość sielankowa. Droga Jezusa-Zbawiciela i nasza droga z Nim Ojca jest trudna. Warto podjąć ją jeszcze raz, towarzysząc Jezusowi od samego początku, od Jego narodzin. Każdy kwadrans kontemplacji ewangelicznej otworzy nas na Miłość i Moc Jezusa. Bóstwo Jezusa, ukryte w jego świętym człowieczeństwie i przesłonięte (podkreślone) skrajnym ubóstwem świętej Rodziny, ma nam do zaofiarowania wiele darów. Niektóre z nich pięknie wskazał L. Noben w Orędziu z groty betlejemskiej:

Narodziłem się nagi – mówi Bóg – abyś potrafił wyrzekać się samego siebie.

Narodziłem się ubogi, abyś mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.

Narodziłem się w stajni, abyś nauczył się uświęcać każde miejsce.

Narodziłem się bezsilny, abyś ty nigdy mnie się nie lękał.

Narodziłem się w miłości, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.

Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.

Narodziłem się w ludzkiej postaci – mówi Bóg – abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się jako człowiek, abyś ty mógł stać się „synem Bożym”.

Narodziłem się prześladowany od początku, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.

Narodziłem się w prostocie, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się w twoim ludzkim życiu – mówi Bóg, – aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.


Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata 
i wyciągasz do niego ręce, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, 
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom", 
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy, 
jest Boże Narodzenie.

/Matka Teresa z Kalkuty/

IV Niedziela Adwentu

Opublikowano: sobota, 22 grudzień 2012

(Łk 1,39-45)
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

Wydarzenie to, znane nam doskonale z rozważania drugiej tajemnicy radosnej – Nawiedzenia, trzeba koniecznie rozpatrywać w kontekście późniejszych związków Jezusa i Jana Chrzciciela. W tym momencie, jeszcze na kilka miesięcy przed swoimi narodzinami, zetknęli się Oni ze sobą po raz pierwszy.

Spotkanie to w wyraźny sposób ukazuje, że misja i związek, który ich łączy, ma charakter nadprzyrodzony, boski, inspirowany przez Ducha Świętego. Choć wydaje się to oczywiste, jest to jednak bardzo ważne spostrzeżenie, bo często jesteśmy skłonni traktować Jezusa i Kościół w porządku czysto doczesnym. I polega to nie tylko na sprowadzaniu Kościoła i religii do ciasnych ramek polityki, jak sądzi wielu z nas. To jest tylko pewna dalsza konsekwencja o wiele groźniejszego zjawiska i postawy. Polega ona na braku wiary, czyli na niepoważnym traktowaniu Boga – tak jakby On w zasadzie nie istniał.

8 grudnia 2012r. Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny

Opublikowano: sobota, 08 grudzień 2012

(Łk 1,26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, . Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

W scenie Zwiastowania archanioł Gabriel nazywa Maryję „pełną łaski” i zapowiada, że osłoni ją Duch Święty. Kościół rozumie te słowa jako objawienie tajemnicy dotyczącej całego życia Maryi od samego początku, czyli od poczęcia. Była ona pełna łaski, bo tylko ktoś całkowicie wolny od grzechu mógł dać życie wcielonemu Słowu Boga, Jezusowi. Wielbiąc Boga za wielkie rzeczy, które uczynił Maryi, żyjemy nadzieją, że spełniając nasze powołanie do świętości, my również zostaniemy napełnieni Bożą łaską i miłosierdziem.

Ks. Jan Konarski, „Oremus” grudzień 2006, s. 25