Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Opublikowano: poniedziałek, 24 grudzień 2012

(Łk 2,15-20)
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

Cóż to znaczy, że Bóg przychodzi do nas jako prawdziwe dziecko, w uniżeniu, w ubóstwie, znajdując pierwsze schronienie w stajni dla owiec? – Zapewne, Bóg chce nam odsłonić to, co w Nim najmniej znamy; to mianowicie, że jest On pokorny, że nie chce przesadnych dystansów, że chce usunąć lęk, zazwyczaj odczuwany wtedy, gdy grzeszne stworzenie staje wobec Świętego Boga... Bóg objawiający się w Dziecięciu w Betlejem, rzeczywiście, nie wzbudza lęku, pokonuje wszelki niedobry dystans, stając się nieprawdopodobnie bliski, wręcz bezradny i zdany całkowicie na człowieka... Bóg-Dziecię ośmiela i przyciąga! – Rodząca się w nas radość i ogarniający nasze serce pokój mogą stać się jeszcze większe, gdy uświadomimy sobie, że przez całe ziemskie życie Jezus zachowa te przymioty, które tak wyraźnie widać w grocie Narodzenia...

Również dziś, w Kościele, Bóg pozostaje bardzo bliski i pokorny w swej miłości, a przez to bardzo pociągający i przyciągający. – Wystarczy wziąć pierwszy lepszy dzienniczek duchowy, np. św. Faustyny, Gabrieli Bossis, sługi Bożej Leonii Nastał czy s. Roberty Babiak (obie służebniczki Najśw. Maryi Panny Niepokalanie Poczętej) itp., by przekonać się, że Jezus jest niezmiennie bliski, serdeczny, i że stara się przyciągnąć nas do Siebie więzami Miłości, jak u Ozeasza.

We Wcieleniu Syna Bożego jest wiele skarbów do odkrycia i wiele pożytków do wyciągnięcia. Mamy nadzieję, że kolejny rok liturgiczny – a zwłaszcza okres Bożego Narodzenia – przyniesie nam nowe zrozumienia i świeże olśnienia... Na koniec zapytajmy, co każdy, każda z nas osobiście może uznać za najważniejsze przesłanie, płynące z betlejemskiej groty. Święta są po to, by docierać do sedna chrześcijaństwa.– Zanim przytoczę poetycko wyrażone Orędzie z betlejemskiej groty, tak najprościej wyrażę wymowę Bożego narodzenia: oto Bóg Ojciec w ziemskich narodzinach Swego Syna z Dziewicy Maryi zapewnia nas, że bardzo miłuje człowieka i świat! Bóg, który miłuje bez granic i do końca, sięga po wszelkie środki „wyrazu” i przekonywania, by skutecznie przyciągnąć nas do Siebie. To sam Wcielony Syn ma pociągnąć nas za Sobą – do Ojca i zaprowadzić do Domu, do wiecznej Chwały! Nie jest to rzeczywistość sielankowa. Droga Jezusa-Zbawiciela i nasza droga z Nim Ojca jest trudna. Warto podjąć ją jeszcze raz, towarzysząc Jezusowi od samego początku, od Jego narodzin. Każdy kwadrans kontemplacji ewangelicznej otworzy nas na Miłość i Moc Jezusa. Bóstwo Jezusa, ukryte w jego świętym człowieczeństwie i przesłonięte (podkreślone) skrajnym ubóstwem świętej Rodziny, ma nam do zaofiarowania wiele darów. Niektóre z nich pięknie wskazał L. Noben w Orędziu z groty betlejemskiej:

Narodziłem się nagi – mówi Bóg – abyś potrafił wyrzekać się samego siebie.

Narodziłem się ubogi, abyś mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.

Narodziłem się w stajni, abyś nauczył się uświęcać każde miejsce.

Narodziłem się bezsilny, abyś ty nigdy mnie się nie lękał.

Narodziłem się w miłości, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.

Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością.

Narodziłem się w ludzkiej postaci – mówi Bóg – abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się jako człowiek, abyś ty mógł stać się „synem Bożym”.

Narodziłem się prześladowany od początku, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.

Narodziłem się w prostocie, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się w twoim ludzkim życiu – mówi Bóg, – aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.


Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata 
i wyciągasz do niego ręce, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, 
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom", 
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość, 
jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy, 
jest Boże Narodzenie.

/Matka Teresa z Kalkuty/
Odsłony: 1012